Praca w Biedronce
ciężka sytuacja życiowa a praca
Cześć. Od 7 lat jestem pracownikiem biedronki i zawsze lubiłam swoją pracę. Jakiś czas temu dowiedziałam się o poważnej chorobie, która skutkowała leczeniem. Nie chciałam iść na zwolnienie ponieważ lekarz powiedział mi że jeśli czuję sie na siłach to żebym pracowała. Na początku moja kierowniczka przejęta całą sytuacją zgodziła się na to żebym przychodziła do pracy i robiła lekkie rzeczy np. face lub ceny. po 2 tyg zmieniła kompletnie front i zamiast ze mną porozmawiać o sytuacji i jeśli coś było nie tak zasugerować pójście na ZL poinformowała o mojej sytuacji SOMa. Pani SOM przyjechała porozmawiać i nie miała nic przeciwko abym pracowała. Po 2 dniach jednak przyjechała ponownie z informacją że przenosi mnie na najmniejszy sklep w rejonie ( na którym pozornie praca miałaby być lżejsza choć jak wszyscy wiedzą najmniejszy nie oznacza najlżejszy), nie chciałam się zgodzić więc kazała mi iść na 2tyg urlop i zdecydować co dalej. Po 2 tyg słuchania głupich plotek od osób 3 i rozsianiu plotek o mojej sytuacji postanowiłam iść na L4 przejść leczenie i wrócić w pełni sił. Niestety ku mojemu zdziwieniu moja kierowniczka ani razu nie zadzwoniła do mnie by zapytać chociaż do kiedy mam zwolnienie ponieważ przy e-zwolnieniach chwile trwa zanim się pojawi w systemie sklepu(zero kontaktu). Gdy poinformowałam koleżankę z-ks że chciałabym wrócić zaczeły się głupie plotki, dociekanie dlaczego interesuje się grafikiem itp. cała sytuacja odbija się na mojej psychice.
Bardzo was proszę o radę co robić? czy można gdzieś to zgłosić i ewentualnie czy mogę liczyć na jakąś pomoc od firmy?