Przerwa, chłodnia, fresh
Pracuję w Biedronce pół roku i ogólnie uważam, że praca nie jest zła, ale sytuacja na moim sklepie jest beznadziejna.
Jak pewnie wszędzie, na sklepie jest nas mało. Bardzo często zdarza się, że jest nas trzy i kierownik. Sklep jest wysokoobrotowy.
Problem polega na tym, że ja nie jestem w stanie fizycznie wykonać wszystkich swoich zadań. Dostawy mamy w nocy, ale przyjeżdżają bardzo późno, bo zazwyczaj jest to około godziny 3, sklep otwieramy o 5-tej i jeszcze w między czasie chwilę po 4-tej wjeżdża piekarnia _cała pełna paleta pieczywa). Kiedy przychodzimy rano na zmianę, to zawsze do wyłożenia jest jeszcze mięso i mrożonki. Jak już uda nam się to zrobić, to bierzemy się za chłodnię. No i tutaj zazwyczaj jest po 5 palet, które wykłada fresh i kasjer, który dochodzi na kasę jako drugi. Z samego rana nie ma takiego ruchu, ale jak się później zaczynają tłumy, to do wykładania zostaje w sumie fresh, który wiadomo, że też ma swoje zadania. Jeśli mamy zmianę z KS to na przerwę nie wolno nam iść dopóki chłodnia nie zostanie rozłożona. Dodatkowo w trakcie podstawowych zadań dostajemy jeszcze jakieś poboczne, które też musimy zrobić. Często bywa tak, że na przerwę w ogóle nie idziemy, bo po prostu chłodnie skończymy o tej 14-stej, a zmiana do 14.30. No już nie ma szans, żeby zejść. Mam dość tego, bo aż mi niedobrze z głodu, a latać z towarem trzeba.
Druga sprawa to fresh. Wszystko super, ale na kij mi te harmonogramy z zadaniami, skoro i tak muszę robić co innego? Tutaj odpiek, tu warzywa, tu podłoga do umycia, tu kolejna dostawa z piekarni, a zaraz pretensje o chłodnie, że już jest 12, a chłodnia stoi. Ja nie mam w harmonogramie pracy z towarem innym niż dla fresha. No kurka, nie jestem robotem, a i też sklonować się nie umiem.
Często nawet jak jesteśmy w 4 i są stare baby na zmianie, to ta która dochodzi druga, to jej w ogóle przy tej chłodni nie ma. Tu papieros, tu siku, tu kawa, tu pogaduszki z klientami na kasie (zgłaszałam to KS, ale przecież takim starszym babom, to można wszystko, bo są stare) i ja zostaje sama ze wszystkim i tylko pytania od KS "Ile jeszcze chłodni zostało?", albo informacja o tym, która to już jest godzina. Mam dość.
Czy u Was też to tak wygląda? Gdzie to zgłosić, żeby sobie nie narobić problemów?