Nareszcie się zwolniłam
Wszystko było źle:
-zimą zimno w sklepie jak cholera, na kasie dogrzewałam się grzejnikiem i siedziałam w kurtce
-siedzieć na kasie trudno, bo tak naprawdę nie ma na czym, te krzesełka tak rozklekotane mimo ciągłych napraw że opierając się, człowiek leży nie siedzi. Modliłam się żeby nie siedzieć na jedynce 8 godzin bez oparcia.
-nawet taka pierdoła jak nie odcinanie paragonów przez kasę potrafi wkurzyć >:D
-powalający zasiłek 400zł w kasetce na początek. Czasem nasz kilka monet, stówę i 2 pięćdziesiątki i z tym siadasz na jedynkę. I kombinuj aby mieć czym wydawać
-jeden z zastępców wiecznie zły i mające pretensje do wszystkich.
-nigdy nie podadzą ci kodów- siedząc na jedynce dowiadujesz się o nowych cukierkach dopiero gdy ktoś chce je kupić. Biegniesz zobaczyć jaki krótki kod a tam brak cenówki.
-pieniądze takie że aż się śmiać chce. 1600 w dużym mieście to jak jałmużna.
-taka sytuacja- wielki silny facet na jedynce a filigranowa dziewczynka rozkłada warzywa i owoce- targa kartony ziemniaków, bananów......
-przez 9 mcy premia tylko jedna mi się trafiła ok 250zł, mimo że się starałam i nie brałam ani jednej UŻ.
-prawie same drugie zmiany. W ostatnim miesiącu naliczyłam aż 3 pierwsze :D
mój rekord to aż 7 pierwszych zmian.
-ogromne braki w personelu. sobota rano gdy ruch największy pracuje tylko kierownik i 2 kasjerki :D Rób co chcesz, nawet nie miałam jak do toalety skoczyć. Non stop biega się z językiem na brodzie i zostaje po godzinach żeby wszystko ogarnąć.
-przez te braki personelu wieczne zostawanie a to godzinka a to półtorej. No i oczywiście zmiany 12 godzinne. Ciągłe zmiany grafiku więc nie ma sensu spisywać całego
- słynny regulamin biedronki, który głosi że urlop zaległy masz wykorzystać do końca marca. I Uwaga ten regulamin jest ważniejszy od kodeksu pracy :szczena: Wpisywanie urlopów bez wiedzy pracownika i inne takie, a podobno biedronka przestrzega tak bardzo kodeksu pracy :regulamin: żenada
-karta zniżkowa mogli dać coś przydatnego a nie taki szit. Ale jakby nie było dali to dbają o pracowników
Podobnie z tymi darmowymi badaniami co darmowe nie są. I trzeba czekać nie wiadomo ile i jeździć po różnych placówkach żeby je wykonać. A w końcu cały ten pakiet wykonałam u 2 swoich lekarzy bez czekania i całkowicie za darmo na NFZ.
Niby biedronka tyle oferuje: benefity, pakiet medyczny, tak pięknie to brzmi na plakatach namawiających do zatrudnienia, a w rzeczywistości to zwykła ściema.
-wieczne problemy z kadrami- dopiero po kilku telefonach dostałam swój PIT
-idiotyczne raporty tajemniczego typu "kasjer dzień dobry powiedział ale nie nawiązał kontaktu wzrokowego" i odjęte punkty
-śmierdzący menele roztaczający tak urokliwy zapach, że aż łzy do oczu płyną.
-mohery czekające na ciepłe bułki mimo że jest 20 stopniowy mróz i nim zaniosą je do domu będą zimne.
-klienci podczas rozkładania dostawy zawracający gitarę i pytający się gdzie stoi cukier :)
-ciągłe gadanie że mamy szczęście że to Biedronka, bo w Lidlu jest gorzej i zawsze się zostaje po godzinach (jakby w biedrze było inaczej)