Wredna kierowniczka
Mam a właściwie mamy problem z KS. "Rządzi" nami dopiero kilka miesięcy a my już jej mamy dosyć. Wcześniejsza KS była w porządku, wymagająca ale jednocześnie wyrozumiała. A potem musiała iść na długoterminowe zwolnienie lekarskie... No i pojawiła się ta pożal się boże kobieta. Już pierwszego dnia dała nam w kość. Koleżanka zadzwoniła, że musi wziąć UŻ a jutro mąż przyniesie L4 bo jej dziecko ( 1,5 roczku ) jest bardzo chore i leży w szpitalu. Nowa KS ją zjechała od góry do dołu i kazała przyjść do pracy w przeciwnym razie się z nią policzy. Koleżanka oczywiście nie przyszła. Z resztą nikt się nie dziwił bo wiadomo jak chore dziecko to rodzic chce być blisko, zwłaszcza taki maluszek. Z tego tytułu kilku osobom dopisane zostały godziny pracy, żeby "zalepić dziurę" na jej zmianach. Nikt nie miał nic przeciwko, nawet słówkiem się nie odezwał a KS do nas "- Teraz będziecie więcej robić bo koleżanka ( tu jej imię ) ma w dupie pracę i was". Po powrocie z L4 koleżanka jest często ochrzaniana przez KS za byle co. Po dwóch miesiącach wróciła inna koleżanka ze zwolnienia. Była w szpitalu i miała operacje ale w miarę szybko wróciła do pracy. Wiadomo, że po operacji czasem człowiek się źle czuje. Ekipa to rozumiała i wspierała ją ale nie KS. Stwierdziła, że przeniesie ją na inny sklep. A tak za karę. Zagroziła, że to spotka każdego kto przyniesie zwolnienie. Czyli my "podludzie" już nawet chorować nie mamy prawa? To jeszcze nic. Grafiki? Śmiechu warte. Zamówienia na sklep? Raz za dużo raz za mało, ale tak masakrycznie jakby nigdy zamówień nie robiła. Ogólny stosunek do pracowników? Zero szacunku a jej ulubionym stwierdzeniem jest: "- to najgorsza ekipa jaką miałam" ( zawsze cieszyliśmy się bardzo dobrą opinią jeśli chodzi o jakość pracy ) i "-zamknij mordę" Już nawet myślę czy nie rzucić tego L4, a niech mnie przeniesie. Na gorszą KS na pewno nie trafię. Aha i nasza KS jest żoną kogoś bardzo wysoko postawionego w naszej firmie.