Biedronka w Żyrardowie
Sytuacja, 2 kasy otwarte, ludzi od groma, kolejki prawie do połowy sklepu, ja trzymam tylko 2 napoje, podchodze do jednej z kas i pytam sie pracownika czy mógłby zadzwonić po kogoś bo kolejka na pół sklepu, spojrzał się na mnie z 5 sekund, olał mnie i nabija dalej, niecałą minute później podchodzi Pani, pyta sie o to samo, na co Pan pracownik odpowiada "OCZYWIŚCIE, JUŻ DZWONIĘ PO KOLEŻANKĘ"... Mieliście podobne sytuacje, czy tylko ja jestem takim nieszczęśnikiem.